Pages

W oczekiwaniu na...

Dziś powinien być.
Co jest w środku...?

Wreszcie jest! Kindle;)

Jestem nałogowym czytaczem- czytam wszystko co mi wpadnie w ręce. Niestety ceny książek powalają, dlatego od dawna planowałam kupić czytnik. Długo byłam wyznawcą zasady, że jak książka to tylko papierowa. Ale nagle zaczęłam potrzebować dużo, dużo książek do mojej pracy. Wydałabym na nie fortunę. Nienawidzę wprost czytac na komputerze- szybko męczą mi się oczy, pieką, nie mogę się skupić. Postanowiłam nabyć czytnik. Wybór padł na najlepszy chyba, najprostszy i najbardziej znany czytnik wyprodukowany przez Amazon- Kindle.
Dlaczego ten? Ma naprawdę dobre opinie i jest dobry jak za taką jakość. Mieści ok 2 500 książek. Ale przede wszystkim, nie ma ekranu LCD, tylko tzw e-papier. Owszem, są tańsze czytniki, ale ich ekrany nie różnią się niczym od tych komputerowych.
Za to Kindle nie świeci, ma się wrażenie, że niczym nie rózni się od papierowej książki.
Swój egzemplarz zakupiłam na amazon.com za 109$. Przesyłka błyskawiczna- zakupiony w niedzielę wieczorem, był u mnie w środę rano.

Trochę mnie zdziwiło, że zapakowany był tylko w lichy kartonik i od razu każdy wiedział, co jest w środku:)



Tak wygląda wygaszacz ekranu (jak narysowane ołówkiem prawda?):


A tak wygląda książka:

Ekran w ogóle się nie świeci i nie odbija się nic od niego, na zdjęciu tak wygląda bo nie zdjęłam jeszcze folii ochronnej:)

Ja jestem naprawdę bardzo, bardzo zadowolona! Wprost nie mogę się oderwać od czytania i jestem pewna, że zakup szybciutko się zwróci. Polecam każdemu!

A Wy co sądzicie o e-książkach? Czytacie? czy jednak tradycja zwycięża?

Słów kilka o KissBoxie.

Doszedł do mnie marcowy Kissbox. Wczoraj. 3 kwietnia.  Zawartość już chyba każa z Was poznała


Zawartość pochodzi z wietrzenia magazynów IsaDory oraz z tej promocji KLIK.

Jestem bardzo, bardzo rozczarowana, zarówno kosmetykami jak i ogólnym podejściem firmy. Przyjdzie do mnie jeszcze jedno pudełko, ze względu na subskrypcję, ale wiem, że to będzie ostatnie.
Nie zamierzam więcej być ofiara wciskania bubli, które się nie sprzedały. Nie o to chodziło w idei pudełek.
I wiem, że na pewno nigdy już nic nie kupię z firmy IsaDora. 

A Wy co sądzicie o całej akcji?

Edit: Zapomniałam dopisać o terminie przydatności. Otóż, poprzednie kosmetyki jak wiemy były przeterminowane. Tutaj jeden błyszczyk mamy ważny jeszcze przez 2 lata, drugi (ten z zestawu z 2009r) jest ważny jeszcze tylko przez MIESIĄC. Mleczko do demakijażu daty ważności ani kodu nie ma, o chusteczce samoopalającej z Rimmela się nie wypowiadam, bo to jakiś gadżet wyrwany z gazety, ze śladami kleju z tyłu. Żenada.
Poza tym, z Kissboxów mam już 3 błyszczyki, a błyszczyków w zasadzie nie używam, bo nie lubię i co ja mam z nimi zrobić?

Pomarańczowo-waniliowo.

Produkty do ciała znam i lubię, ucieszyłam się więc, kiedy dostałam od firmy Dax Cosmetics zapas, a mianowicie peeling cukrowy oraz masło do ciała waniliowo- pomarańczowe z serii Perfecta SPA.
Peelingów tych zużyłam już kilka pudełek i należą do moich ulubionych, zwłaszcza właśnie waniliowo-pomarańczowa wersja. Nie miałam okazji wypróbować zapachu marcepanowego i bardzo jestem go ciekawa.


A dlaczego je lubię?

Peeling zamknięty jest w bardzo wygodnym opakowaniu. łatwo się go odkręca i wydobywa. Jest średnio wydajny, ja natomiast stosuję go głównie do do dolnych partii ciała:), także starcza mi spokojnie na miesiąc. Jest gruboziarnisty- dość mocno trze, fajny z niego zdzierak, jednak nie na tyle mocno, żeby zrobić krzywdę. Krzywdy nie zrobi też z tego powodu, że zdzierające drobinki otoczone są masą, która jest lekko tłustawa, z tego powodu wygodnie się peelinguje, produkt ładnie ślizga się po skórze. Przez swoją konsystencję po spłukaniu zostawia na ciele lekki film- co dla mnie jest ogromnym plusem, bo nie trzeba już balsamu,a skóra naprawdę nie jest przesuszona. No i zapach piękny, pozostaje na skórze na długo.


Masło do ciała natomiast miałam przyjemność wypróbować pierwszy raz. Jest przyjemne w używaniu- ma śliską konsystencję, łatwo się rozprowadza. Używając codziennie, zużyłam je zdecydowanie szybciej niż peeling. Skóra jest przyjemnie nawilżona. Nie jest to może jakieś super odżywienie, ale wystarczające jak na moje potrzeby. Zapach jest trochę gorszy niż w peelingu, w moim odczuciu troszkę chemiczny, ale nadal ładny i długo utrzymuje się na skórze. Masło podobnoż ma działanie antycellulitowe- tego afektu nie zaobserowałam, mój cellulit ma się dobrze.Tak naprawdę jednak nie jestem w stanie nic zarzucić temu produktowi (no, chyba że to, że mi nie wypracował skórki pomarańczowej) i z czystym sumieniem mogę go polecić dla wielbicielem mazideł do ciała.


Jednak moim ulubieńcem zdecydowanie jest peeling !

Rafaello- Yoona gotuje.

Lubicie Rafaello? Ja uwielbiam! Nic dziwnego, że ciągle wypróbowuję nowe przepisy, szukam idealnego smaku. Dziś postanowiłam wypróbować nowy przepis. który znalazłam na stronie programu Ewa Gotuje - KLIK.

Ciasto robi się szybciutko (nie licząc czasu potrzebnego na wystygnięcie galaretki). Oczywiście, smak nie jest jak Rafaello:) ale jest to bardzo dobry deser, a dzięki galaretce ma lekko kwaskowy posmak. Mmmm....

Przepis:
2 tabliczki białej czekolady (pokruszone)
2 galaretki cytrynowe
200g wiórek kokosowych
500ml śmietanki 30%
likier kokosowy
2 opakowania biszkoptów podłużnych
prażone migdały

Wykonanie:
Galaretki wsypujemy do miski, wlewany 2 szklanki wrzątku, dodajemy pokruszoną czekoladę, mieszamy do rozpuszczenia (jak się nie chce całkowicie rozpuścić to stawiany do kąpieli wodnej). Odstawiamy do ostudzenia. Ubijamy śmietanę, dodajemy partiami do wystudzonej galaretki, dodajemy część wiórek kokosowych. 
Biszkopty nasączamy w likierze i układamy na dnie naczynia. Na to dajemy masę. Posypujemy wierzch wiórkami i dekorujemy migdałami. Potem hop do lodówki i po ok 2 godzinach zajadamy ! Smacznego!

Efekt:





I moja rada- ciasto jest syte, mały kawałeczek wystarczy, by zaspokoić chęć na coś słodkiego, dlatego warto zaprosić znajomych na podwieczorek, aby pomogli zjeść:)

Wyniki rozdania z Pantene

Nadeszła w końcu chwila napisania, kto otrzymuje zestawy kosmetyków Pantene. Jak zwykle była to mega trudna decyzja...
A nagrody otrzymują:

Przyjemne-z-pożytecznym:


Marysia2305


Yesiwantyouback
Izunienka


Dziewczyny gratuluję! I proszę o informację z adresem na maila podanego po prawej stronie!

Zmiany w pielęgnacji - haul.

Dzisiaj pokażę Wam, jakie zmiany w pielęgnacji włosów i skóry postanowiłam wprowadzić. Jak wiecie i włosy i skórę mam problematyczną (skórę z wypryskami z włosy mega suche i kręcone), dlatego postanowiłam całkowicie przerzucić się na naturalną pielęgnację i sprawdzić, jak moje ciało zareaguje. W tym celu zrobiłam zakupy na www.helfy.pl   oraz w Rosmannie   oto co kupiłam:


  • szampon z granatem Alterra
  • odżywkę do włosów Sesa 
  • wodę różaną
  • krem Bio przeciwzmarszczkowy i nawilżający
  • krem do stylizacji włosów Vatika
  • mydło Alep
  • maseczkę w pudrze
  • szampon w pudrze Shikakai

Uradowana dokonałam tych zakupów po czym po dwóch dniach wybrałam się na umówioną wizytę do dermatologa. I pani dermatolog mój plan wywróciła do góry nogami:-) Ale postanowiłam przez miesiąc trzymać się ściśle jej zaleceń. A co zaleciła?

  • zalecenie nr jeden i najważniejsze: zero podkładów! ewentualnie W OSTATECZNOŚCI puder sypki
  • do pielęgnacji tylko żel i krem nawilżający
  • smarowanie zmian na skórze antybiotykiem
  • co drugi dzień świeżo wyciskany sok z grejfruta
  • doustnie Acerola i tran
  • dużo ruchu, słońca i powietrza



 Najtrudniej mi było zrezygnować z podkładu, szczególnie przy takim stanie mojej cery. Stosuję tą kurację ponad tydzień i jak na razie zero efektów, no ale zobaczymy. Nadal jednak największym problemem są gojący się zmiany, które nie chcą zniknąć i nie wiem co na to poradzić.

Dlatego póki co będą się pojawiały recenzje produktów do włosów, jeśli chodzi o moje eko zakupy.

Jesteście jakiegoś produktu ciekawe? A może coś stosowałyście?