Pages

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Schwarzkopf. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Schwarzkopf. Pokaż wszystkie posty

Palette Deluxe

Dzisiaj szybciutko chciałam zdać relacje z kolejnego samodzielnego farbowania włosów. Za mną farbowanie piankami, które owszem, są fajne, fajnie je się nakłąda, ale efekt jest dość znikomy. Postanowiłam więc powrócić do tradycyjnej formy i wybór padł na Palette. Chcę stopniowo rozjaśnić włosy do jasnego blondu, a że te farby są mocne, to postanowiłam zaryzykować , mimo ich złej sławy.
Wybrałam kolor nr 218. Skusił mnie oczywiście kolor na opakowaniu, chociaż oczywiście nie spodziewałam się takich efektów.

Dodatkowo skusił mnie fakt, że odżywka zawiera ponoć 7 olejków. 
Moje włosy są bardzo trudne, jeśli chodzi o farbowanie, farby łapią je bardzo słabo, farby rozjaśniające nie łapią prawie wcale. Dodatkowo przez to, że są kręcone, zazwyczaj efekty są mniej widoczne, niż jakby były proste. Jest to też z drugiej strony plus- nie widać, jak są nierówno pofarbowane:)
Wyjściowy kolor był taki:







Jak widać dość ciemny, ze sporym odrostem.
Farba jest tradycyjna - czyli mieszany utleniacz z farbą w wygodnej buteleczce z aplikatorem. W opakowaniu są też rękawiczki. Nakłada się łatwo, na moich włosach do brody zostało mi prawie pół buteleczki. Nie śmierdzi bardziej niż inne. Troszeczkę szczypała mnie w skórę głowy, ale dało się wytrzymać. Łatwo się spłukała, jednak po spłukaniu włosy były splątane i szorstkie. Po nałożeniu odżywki wygładziły się i były miękkie i delikatne w dotyku. Odżywka jest naprawdę dobra! Szkoda, że starczyła tylko na jedną aplikację. Po wysuszeniu włosy są błyszczące, jedwabiste i przynajmniej na razie farba ani troche nie zmieniłą ich kondycji- nie przesuszyła. A myłam już dwa razy od tego czasu:) Także dla mnie farba Palette nie była traumą, wręcz przeciwnie.
A oto efekty w słońcu:





W cieniu:


Jak widać włosy się nie rozjaśniły dużo, ale ja jestem zadowolona (niektóre pojedyncze kosmyki rozjaśniły się prawie do platyny, ale nie byłam w stanie tego uchwycić). Kolor w rzeczywistości jest najbardziej zbliżony do tego ostatniego zdjęcia - taki beżowy, w chłodnej tonacji. Tylko przy odrostach kolor jest cieplejszy, ale srebrna płukanka pomogła. Myślę, że jak jeszcze raz nałożę tę farbę za ok miesiąc, to uda mi się rozjaśnić włosy do pożądanego koloru;)

Koloryzacja- Perfect Mousse.

Farba Perfect Mousse Schwarzkopf.

Postanowiłam wypróbować tę nowość, a że kolory na opakowaniach piękne, a cena w promocji 16,99, nie zastanawiałam się długo, capnęłam kolor nr 665 Jasny Złocisty Brąz i wczoraj dokonałam dzieła.
Mój kolor wyjściowy - sprany blond mieniący się na rudo (nie wiem czemu ale jakoś obojętnie co bym na łeb nałożyła,zawsze jest rudy połysk).





W opakowaniu mamy żel koloryzujący, emulsję rozwijającą, odżywkę i oczywiście intrukcję i rękawiczki. Mieszamy składniki (nie wolno potrząsać!) i nakładamy na suche włosy.


Nakładanie jest dziecinnie proste! Baaardzo spodobał mi się sposób aplikacji i jedna z moich ulubionych konsystencji- pianka. Coś pięknego, farba ładnie pachnie, jest super wydajna (została mi połowa) i doskonale otula włos kolorem. Trochę się obawiałam, że składniki nie wymieszają się za dobrze, ale nic takiego nie miało miejsca.


30 minut na głowie (trzymałam tyle, ile nakazuje instrukcja, wolałam nie ryzykować), spłukujemy, odżywka (bardzo fajna!) , suszymy i.......wow! Kolor wyszedł super, błyszczący, piękny brąz, ani jasny ani ciemny, lekko połyskujący na rudo (a raczej, jak obiecuje producent, złociście). Włosy ładnie pachną, dobrze się się rozczesały. Jestem zadowolona, o ile trwałość będzie do przyjęcia, wypróbuję też inne kolory. Jeśli chodzi o krycie- końcówki mam trochę ciemniejsze, i gdzieniegdzie prześwitują blond pasemka, ale ja jestem zadowolona, bo efekt przez to jest bardzo naturalny. Nie zauważyłam też większego wypadania włosów.




Wbrew moim obawom, kolor pięknie komponuje się z bladą cerą i niebieskimi oczami. Także, polecam! :-)


Podsumowując:
Konsystencja: pianka.
Zapach: jak na farbę ładny, nie drażni.
Wydajność:jedno opakowanie spokojnie starczy nawet na długie włosy.
Działanie: jak obiecuje producent, przynajmniej zaraz po farbowaniu.
Dostępność: w drogeriach.
Cena: ok 20zł.


Od Producenta:
Kosmetyk do trwałej koloryzacji o formule superlekkiej pianki. Formuła pozbawiona amoniaku, zapobiegająca zniszczeniom jest łagodna dla włosów. Odżywcza maska regenerująca, z ekstraktem z orchidei oraz protein soi, do stosowania po koloryzacji, zapewnia pełen blasku kolor oraz włosy cudownie miłe w dotyku. Piankę można w szybki, łatwy i równomierny sposób rozprowadzić na włosach. Pianka nie spływa z włosów i przyjemnie pachnie. Rezultat to piękne, trwałe kolory i idealne pokrycie siwych włosów, nawet w trudno dostępnych punktach, jak z tyłu głowy.