Spóźniony post, ale pudełko też dotarło do mnie z opóźnieniem.
Jak wspominałam wcześniej, zakończyłam subskrypcję Glossyboxa ze względu na coraz gorszą jakość pudełek. Styczniowy Box był moim ostatnim.
Zmieniła się trochę szata graficzna pudełka- jest trochę większe, w bardziej cukierkowym różu i błyszczące. Szkoda, że dopiero teraz, bo moim zdaniem samo pudełko jest ładniejsze.
Zmiany nie dotknęły jednak zawartości, kolejny raz jest dość słaba:
- Yu-Be Moisturising Skin Cream - dwie małe próbki wszechstronnego, japońskiego nawilżacza
- Balance Me Super Toning Body Wash - próbka żelu pod prysznic, 99% naturalnych składników
- The Vintage Cosmetic Company Floral Slanted Tweezers - pęseta w kwiatowe wzory
- Anatomicals Puffy The Eye Bag Slayer Wake-Up Under Eye Patches - płatki pod oczy, które mają pomóc nam się pozbyć worków i drobnych zmarszczek
- Vaseline Essential Moisture Lotion - próbka lotionu do ciała, miałam pełnowymiarowe opakowanie i bardzo lubię.
Cóż, zawartość nie powala, większość rzeczy mogę kupić w pierwszej, lepszej drogerii i to za niską cenę. Jednakże mimo wszystko oceniam to pudełeczko dość dobrze, ze względu na to, że zużyję wszystkie produkty i żaden nie będzie mi zalegał na półkach. Pod względem funkcjonalności- na plus:)
Najbardziej jestem zadowolona z pęsety, jest wygodna i do tego śliczna, a ja od dawna planowałam zakup nowej.
Podsumowując, pudełko jak dla mnie ok, jednak nie zachwyca. Nie żałuję więc decyzji o zakończeniu subskrypcji.







